Czasem mi jakoś mdło, mdłości te spowodowane samotnością. Jakoś mi tak dziś właśnie mdło. Bo Ty nie szukasz, choć ja mogłabym znaleźć. Bo przecież … no właśnie. Rozpatruje przebiegle swój współczynnik odpowiedzialności. Nie miałam tej potrzeby, więcej , bałam się, a dziś mnie wypełnia tak okrutnie, że aż się przelewa. Wypełnia mnie. Tylko nie taka ot, chwilowa potrzeba zaspokojenia , a potrzeba czegoś głębszego.
Czego ja wymagam od siebie? I od ludzi? Nie wiem. Chciałam tylko czuć, jak dawniej, ale wszystko tak wygasa we mnie. Jak się budzi jakaś iskierka nadziei ‘ bo słoneczny tak był jego uśmiech’ to gaśnie i ja zaczynam sobie uświadamiać, że jestem beznadziejna chyba, i że nie ma co się wysilać.
I czuje się nijako.
I chyba wole oczy swoje ukryć w tym burzowym niebie.
I nie pytaj już o nic, ja wysiadam z tego pociągu.
Zielona herbata i Carroll
Chciałam spleść palce z czyimiś palcami, tylko , że wszystko jest więcej warte niż ja.
Cisza.
1 komentarz:
ten pociąg nie pojedzie, jeśli Ty w nim nie będziesz!
bo czasem trzeba zamknąć duszę na cztery spusty i nikogo tam nie wpuszczać; dać burzy się wyszaleć.
' po każdej burzy zawsze przecież wstaje dzień! '
;*
Prześlij komentarz