czwartek, 7 sierpnia 2008

Horyzonty Naszych marzeń goreją błękitem

Przyniosła Mu szczęście w zieleni swych oczy

Jego ramiona stały się jej przystanią.

Szaleństwo świtu po nocy pełnej piękna

Skarbnica uniesień, hymn do przestworzy

Urodzeni, by spłonąć

W siebie wzajem wpatrzeni,

Po wypowiedzeniu zaklęcia

Zaiskrzą silnym ogniem

A spaleni na popiół

Kiedy wzejdzie jutrznia

Narodzą się jednością.



czasem jeszcze pamiętam Twój zapach. tylko czasem jeszcze płacze.

2 komentarze:

trzywjednym pisze...

fallin' in love is easy, fallin' down is rather hard..

brudny cukier pisze...

Ja się wypaliłem, będzie ciężko coś napisać..